| 11. lipca w połączonej przestrzeni klubów Dobra Karma i Radio Luxembourg odbędzie się kolejne wydarzenie z cyklu LUDZIE Z KONTYNENTU, prezentującego twórczość artystów pochodzących z mniejszości, mieszkających i tworzących w Warszawie. Tym razem zapraszamy do spojrzenia na Warszawę od strony rosyjskiej.
KOT W ROSYJSKIM OKNIE
Prezentowany cykl prac powstał w rezultacie splotu kilku fascynacji. Przede wszystkim z pragnienia ukazania niepowtarzalnego piękna drewnianych obramowań okiennych rosyjskich wiejskich domów. Obramowań okiennych tak charakterystycznych dla rosyjskiego wiejskiego budownictwa. W każdym przypadku niepowtarzalnych, oryginalnych i zaskakujących swoją formą i kolorystyką.
Równocześnie oczywistym było, że naruszenie tego geometrycznego porządku drewnianych ornamentów wymaga ukazania kota. Kot siedzący na okiennym parapecie wiejskiego domu - tak charakterystyczny obraz dla rosyjskich wiosek. Siedzący i wnikliwie, a zarazem leniwie obserwujący otaczający go świat.
Sam temat jak i sposób jego przedstawienia jest niewątpliwie bardzo rosyjski. W jakimś sensie nawiązujący do tradycji rosyjskich artystów przełomu XIX i XX wieku, takich jak Bilibin, Wasniecow, Wróbel – jest tutaj plakatowa skrótowość, barwność i ilustracyjność, a zarazem bajkowość i tajemniczość.
KOT W ROSYJSKIEJ SZTUCE
Temat kota nieustannie przewijał się w rosyjskiej sztuce. Na szczególną uwagę zasługują rosyjskie ludowe drzeworyty (tzw. 'łubki'), które niewątpliwie były również jedną z moich artystycznych inspiracji.
Poczynając od XVII-XVIII wieku w tych drzeworytach szczególne znaczenie nabiera postać 'KOTA', będącego karykaturą przedstawiającą nielubianego w tym czasie cara Piotra I. Stopniowo zaszyfrowany w karykaturach pierwotny ten sens uległ zapomnieniu.
Ale pozostało w tych pracach zainteresowanie i przywiązanie do motywu kota. Nie tylko w drzeworytach: pojawiały się koty-skarbonki, koty na wiejskich makatkach, wesołych i kolorowych obrazkach czy pocztówkach, ukazujące mądrego, pomysłowego bohatera rosyjskich bajek. Kota, który z wszystkich przygód wychodził zwycięsko.
Można dodać, że moje imię też, w jakimś sensie, związane jest z kotem. W dzieciństwie w domu nazywano mnie zdrobniale kotkiem. Może dla tego lubię koty. To one mnie pasjonują swoją gibkością, plastyką ruchu i samodzielnością charakteru.
[Katia Sokołowa-Zyzak]
MOSKIEWSKIE METRO
Gigantyczne 'antymiasto' we wnętrzu miasta - bez elewacji, drzew i dziennego światła.
Świat pajęczyny przystanków, tuneli, schodów ruchomych i tajemniczych zakamarków. Przystanków, budowanych w różnych czasach i stylach - i tych przyciągających uwagę
mozaikami, witrażami i rzeźbami i tych pospolitych, niczym się nie wyróżniających.
Świat wypełniony tłumem podróżnych - różnorodnych, przykuwających uwagę, a zarazem całkowicie anonimowych i obcych.
Przestrzeń – wtłoczona w metal konstrukcji, irracjonalna i 'niegeometryczna'.
Czas – monotonnie odmierzany przyjazdami i odjazdami pociągów.
Światło – rytmicznie umieszczonych lamp, zamknięte w oknach wagonów, ślizgające się po torach w mroku tunelów.
Ruch – ludzi i maszyn. W skupieniu, pośpiechu i gwarze.
Dźwięk – oberwanych słów, hamujących i odjeżdżających wagonów.
Fotografia – w pośpiechu, w tłumie, w ruchu...
[Marysia Zyzak]
|